Reklama
Reklama

Plamistość czarna co roku niszczy twoje róże? Nadchodzi najlepszy moment, żeby jej zapobiec

Na świecie uprawia się aż 30 000 odmian róż, a liczba ta stale rośnie. Nic dziwnego, że nie brakuje ich w żadnym ogrodzie, szczególnie gdy do liczby wariacji dodamy warstwę symboliczną i nieodparty urok tych kwiatów. Wspaniałe kompozycje mogą jednak szybko pokryć się czarną plamą – w dosłownym znaczeniu. Wszystko przez plamistość czarną, jedną z najbardziej powszechnych chorób róż. Na szczęście można jej zapobiegać. Kiedy wykonać pierwszy oprysk róży? Jakie środki stosować?

Czarne plamy na liściach róży. Co to za choroba?

Róże zasadzone na słonecznym stanowisku to nieodłączny element niemal każdego ogrodu. Nic dziwnego, bo tysiące odmian pozwalają wybierać spośród niezliczonych barw i kształtów – nie ma aranżacji, w której nie odnalazłaby się choć jedna z nich.

Niestety nie wszystkie cechują się taką samą odpornością na choroby. Istnieje wiele odmian, gdzie przy właściwej uprawie ryzyko wystąpienia plamistości czarne jest niemal zerowe. Wyjątkowo wytrzymałym nadawane są nawet certyfikaty, to tzw. róże ADR

Często jednak wybór pada na bardziej wrażliwe kwiaty, ale w żadnym wypadku nie stoi to na przeszkodzie do zdrowego i cieszącego oko wzrostu róż. Trzeba tylko poświęcić roślinom nieco uwagi i odpowiednio wcześnie zabezpieczyć je przed zakażeniem Diplocarpon rosae. To właśnie ten gatunek grzyba jest odpowiedzialny za plamistość czarną – chorobę, w wyniku której na liściach róży pojawiają się jasnobrązowe, z czasem czerniejące plamy otoczone pożółkniętą obwódką.

Jak zwalczać plamistość czarną róży? Zrób to zanim pojawią się liście

Rozwój zakażenia nie doprowadzi do natychmiastowego obumarcia rośliny. Początkowo drobne plamki pojawią się na liściach. Szybko zaczną rosnąć i zlewać się ze sobą. W mniejszym stopniu porażone zostaną też inne części rośliny. Plamy na liściach brunatnieją, z czasem do niemal całkowitej czerni. Potem szybko usychają i opadają (często jeszcze w sierpniu). Jeśli nie podejmiemy żadnych działań, to róża zacznie wypuszczać mnóstwo słabych pędów, które w zimie szybko przemarzną, a mróz porazi przez nie resztę krzewu.

Najskuteczniejszą metodą walki z plamistością jest wcześniejsze zabezpieczenie rośliny opryskiem. Należy prowadzić je regularnie, od samego początku sezonu. W przypadku roślin porażonych w zeszłym roku oprysk można stosować już teraz kiedy tylko lekko odpuszczają mrozy i nie rosną jeszcze żadne liście. Przed plamistością czarną rośliny zabezpieczają fungicydy – środki zwalczające grzyby. Preparat (zwykle koncentrat do rozcieńczenia w podanych na opakowaniu proporcjach) możemy kupić w sklepie, ale można też przyrządzić go samodzielnie. 

Czytaj także: Twoje róże przekwitły? Zrób to, a ponownie obsypią się kwiatami

W przypadku hodowli nastawionej na bardzo tradycyjne metody można stosować opryski z czosnkiem lub sodą oczyszczoną. Warto jednak sięgnąć także po w pełni organiczny olejek neem – ekstrakt z miodli indyjskiej, a dokładniej nasion i owoców drzewa rosnącego w okolicach, które sugeruje jego nazwa.

Oprysk z olejku neem jest w pełni bezpieczny dla ludzi i zwierząt. W zastosowaniach ogrodniczych oprócz zwalczania grzybów jest też polecany jako środek na insekty. Poza ogrodem – wykorzystuje się go w kosmetykach oraz preparatach tzw. medycynie ajurwedyjskiej.

Jak przygotować oprysk na róże z olejku neem? Wystarczy przygotować roztwór z 5-6 kropel na 1 litr wody. 

Utrudnieniem jest temperatura, która musi wynosić przynajmniej 23 stopnie, w mniejszych olejek zastyga. Najlepiej kupić gotowy preparat z olejkiem neem przeznaczony do celów ogrodniczych z emulgatorami w składzie. Takie produkty niemal zawsze zawierają tylko organiczne i bezpieczne substancje w składzie.

Opryski należy powtarzać co 2-3 tygodnie. Trzeba też mieć na uwadze, że czasem nawet silny, "chemiczny" oprysk nie uchroni roślin przed chorobą. Można je kontynuować, żeby spowolnić przebieg choroby, ale konieczna będzie też jesienna interwencja z sekatorem w ręku. Musimy wyciąć porażone pędy i bezwzględnie usunąć wszystkie opadnięte liście i fragmenty rośliny. Te powinniśmy spalić lub szybko wyrzucić w dobrze zawiązanym worku.

Zobacz też:

Ten kwiat jest jeszcze lepszy od zamiokulkasa. Wystarczy, że podlejesz go raz na 3 tygodnie

Przycinaj forsycje tylko w ten sposób, a będą najpiękniejsze w okolicy. Sąsiadki zzielenieją z zazdrości

Liście rododendronu brązowieją po zimie? Uratujesz go w ten sposób

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: działka | kwiaty | krzewy | pielęgnacja roślin