Ryby, po które warto sięgać jak najczęściej to nie tylko dorsz, łosoś czy pstrąg. W sklepach często znaleźć można jeszcze tańsze gatunki, które są znane na świecie z dobrego smaku niskiej ceny i dużej wartości odżywczej.
Zalicza się do nich m.in. łupacz (nazywany także plamiakiem), którego w Polsce rzadko można zobaczyć na stołach, a szkoda, bo ma naprawdę wiele zalet w kontekście żywieniowym, a i portfel na jego zakupie znacznie nie ucierpi.
Ta zdrowa ryba nie przeraża toksynami. Dlaczego warto jeść łupacza jak najczęściej?
Plamiak to zdrowa ryba z rodziny dorszowatych, którą najczęściej można spotkać na północy Oceanu Atlantyckiego, ale sporadycznie wpływa także do Bałtyku (konkretnie najczęściej pojawia się w zachodniej części akwenu).
Łupacz jest często wykorzystywany w kuchni anglosaskiej, jednak Polacy jedzą go rzadko, choć kosztuje około 30-40 złotych za kilogram, co w porównaniu do wysokich cen łososia czy dorsza jest bardzo atrakcyjną ceną.
Niska cena łupacza nie oznacza słabej jakości. Łupacz to lekkostrawna ryba o niskiej zawartości rtęci czy tłuszczu, a wysokiej białka (w 100 g jest aż około 20 g protein). Dostarcza witamin z grupy B, zwłaszcza witaminy B12, która pozytywnie działa na układ nerwowy i produkcję czerwonych krwinek.
Jest w niej także jod czy selen, a przy tym zazwyczaj nie gromadzi w sobie wielu toksyn, co sprawia, że można częściej po niego sięgać niż po tuńczyka czy miecznika.
Jak smakuje łupacz i jak można go wykorzystać w kuchni? Jest tani i smaczny
Jeśli chodzi o smak łupacza, to ta ryba ma łagodne, delikatne mięso o lekko słodkawym posmaku. Powinna więc przypaść do gustu osobom, które nie przepadają za mocnym łososiem czy makrelą.
Można ją przyrządzać na różne sposoby. Łupacza można jeść po obsmażeniu wraz z ziemniakami czy frytkami, ugrilować, upiec, uwędzić albo podać na parze. Norwedzy i Anglicy często robią z niej pulpety rybne.


