Uważaj, tak możesz zepsuć barszcz wigilijny. Pamiętaj, by nie dodać zbyt dużo
Możesz spędzić pół dnia na przygotowaniu zakwasu, starannie obrać buraki i użyć najlepszych suszonych grzybów, a i tak zepsujesz barszcz jednym szybkim ruchem dłoni. Wystarczy przesadzić z jedną przyprawą. To jedna z najczęstszych świątecznych pomyłek, o których przekonujemy się dopiero, gdy zupa zaczyna smakować gorzko i traci swoją rubinową świeżość. Jeśli jednak użyjemy jej właściwie, aromat i smak świątecznego barszczu zachwycą nawet najbardziej wybrednych smakoszy.
Majeranek dodany zbyt wcześnie traci olejki eteryczne, a barszcz nabiera goryczki, której nie da się już uratować. Dlatego szefowie kuchni podkreślają, że powinien trafić do garnka dopiero w ostatnich minutach gotowania. Rozcierając suszone listki w dłoniach tuż przed wsypaniem, uwalniamy ich naturalne olejki, które łączą się z wywarem i tworzą delikatną, ziołową aurę - tę, którą kojarzymy z naprawdę udanym wigilijnym czerwonym barszczem.
Pamiętajmy, że majeranek ma dopełniać smak, zamiast go dominować . Dlatego optymalna proporcja to jedna mała łyżeczka na 2 litry barszczu, dodana na końcu. Taka ilość pozwala zachować równowagę między słodyczą buraków, kwasowością zakwasu i ziołową świeżością przypraw.
Barszcz czerwony pozornie wydaje się dość prosty do przygotowania, ale w rzeczywistości jest jedną z najbardziej wymagających zup. Jego charakter opiera się na subtelnej równowadze między słodyczą buraków, kwasowością zakwasu i aromatem przypraw. Dlatego zamiast zwiększać ilość majeranku, warto sięgnąć po dodatki, które pogłębią smak bez ryzyka utraty tej harmonii. Czosnek, użyty w dwóch odsłonach - najpierw w całości, a później starty i połączony z solą - nada barszczowi wyrazistości, ale go nie przytłoczy. To zabieg stosowany przez wielu szefów kuchni, którzy podkreślają, że czosnek dodany na końcu stanowi naturalny wzmacniacz aromatu, otwierając paletę smakową zupy.
Dzięki suszonym owocom i grzybom barszcz zyska jeszcze więcej głębi. Śliwki i jabłka wprowadzą delikatną słodycz oraz lekko kwaskową nutę, która pięknie współgra z burakiem, natomiast grzyby dodadzą umami - smaku, który w kuchni polskiej od wieków budował fundamenty wywarów i sosów. To właśnie dzięki nim barszcz nabiera "mięsistości" bez konieczności użycia mięsa. Warto też pamiętać o przyprawach korzennych - goździkach i lasce cynamonu. Użyte w całości, a nie mielone, uwalniają aromat stopniowo, nadając zupie elegancką, lekko świąteczną nutę. Mielony cynamon w barszczu traci swoje walory, zamieniając się w nieestetyczną zawiesinę.
Nawet najbardziej doświadczonym domowym kucharzom zdarza się chwila nieuwagi - zbyt hojna szczypta majeranku, nadmiar czosnku czy za dużo korzennych przypraw. Na szczęście barszcz to jedna z tych zup, które wciąż można wyprowadzić na prostą. Jeśli smak stał się zbyt intensywny lub przyprawy zaczynają dominować, rozcieńcz wywar niewielką ilością bulionu warzywnego lub wodą. Nie chodzi o rozwodnienie zupy, lecz o przywrócenie równowagi. Gdy goryczka bierze górę, sprawdzi się również plaster surowego ziemniaka wrzucony do wywaru na kilka minut, który wchłania część zbyt mocnych aromatów.
Jeśli barszcz zgubił klarowność, co często zdarza się przy nadmiarze mielonych przypraw, daj mu chwilę odpoczynku. Odstaw garnek na 20-30 minut i pozwól osadom opaść, a jeśli delikatnie przecedzisz zupę przez gęste sitko lub gazę przywrócisz mu elegancki, rubinowy kolor. W skrajnych przypadkach szefowie kuchni stosują jeszcze jeden sposób - łyżeczkę soku z cytryny lub odrobinę zakwasu, które podbijają świeżość i przywracają zupie lekkość.
Zobacz też:
Te krokiety zrobisz bez smażenia naleśników. Obiad gotowy w kwadrans
Ten popularny ser wzmacnia kości i mięśnie. Seniorzy powinni jeść go codziennie
To ciasto wygląda jak z cukierni. Goście nie uwierzą, że to twoje dzieło