Nie każdy deser musi być czasochłonny i skomplikowany. Czasem wystarczą trzy składniki, by stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.
Deser bez pieczenia, który podbija internet
Proste przepisy na słodkości bez pieczenia cieszą się ogromną popularnością i trudno się temu dziwić. Są szybkie, wygodne i niemal zawsze się udają. Ten wariant przypomina klasyczne tiramisu, ale zamiast mascarpone wykorzystuje sprytny trik z mlekiem skondensowanym i cytryną. Efekt? Lekki, kremowy deser o przyjemnie orzeźwiającym smaku, który doskonale sprawdzi się o każdej porze roku. Do przygotowania tego deseru bez pieczenia z 3 składników będziesz potrzebować:
- 150 ml świeżo wyciśniętego soku z cytryny,
- 600 g herbatników,
- 800 g mleka skondensowanego słodzonego.
Połączenie słodkiego mleka skondensowanego z kwaśnym sokiem z cytryny sprawia, że krem naturalnie gęstnieje i nabiera świeżości.
Sprawdź również: Seniorze, jedz je 2 razy w tygodniu. Dzięki nim odstawisz solniczkę
Jak zrobić ten prosty deser krok po kroku
Przelej mleko skondensowane do dużej miski. Dodaj sok z cytryny i miksuj całość na wysokich obrotach, aż masa zgęstnieje i stanie się jednolita. Wyłóż dno formy warstwą herbatników, dokładnie pokrywając całą powierzchnię. Rozprowadź część kremu równomiernie na ciastkach. Ułóż kolejną warstwę herbatników i ponownie przykryj ją masą. Powtarzaj układanie warstw do wyczerpania składników. Rozsmaruj ostatnią warstwę kremu na wierzchu i posyp pokruszonymi herbatnikami. Wstaw deser do lodówki na minimum godzinę, aby dobrze się schłodził i nabrał odpowiedniej konsystencji.
Sprawdź również: Teściowa zawsze dodaje do krupniku. Jest kremowy i obłędnie smaczny
Jak urozmaicić deser?
Choć podstawowa wersja jest wyjątkowo smaczna, łatwo ją zmodyfikować:
- dodaj kakao lub startą czekoladę na wierzch,
- zamień herbatniki na biszkopty lub ciastka kakaowe,
- udekoruj deser świeżymi owocami, np. malinami lub borówkami.
Deser najlepiej smakuje po kilku godzinach chłodzenia, gdy wszystkie warstwy dobrze się połączą. Można przechowywać go w lodówce do dwóch dni, choć zwykle znika znacznie szybciej.


