Reklama
Reklama

Aż dwie trzecie użytkowników Tindera jest już w związku. Szokujące wyniki badań!

Nowy raport na temat Tindera zszokował socjologów i singli na całym świecie. Badanie przeprowadzone na blisko 1400 osobach wykazało, że aż dwie trzecie korzystających z aplikacji użytkowników jest już w stałym związku. Połowa nie ma zaś wcale zamiaru umawiać się na randki. Dlaczego więc korzystają z platformy? Odpowiedź jest naprawdę zaskakująca!

Tinder to najpopularniejsza aplikacja randkowa na świecie. Nie ma może ona opinii miejsca idealnego do poznania długoterminowego partnera, jednak wydawać by się mogło, że bez problemu znajdziemy tam osoby chętne na "luźniejszą relację". Nic bardziej mylnego. 

Z wyników najnowszych badań przeprowadzonych na prawie 1400 osobach wynika, że połowa użytkowników Tindera nie ma zamiaru umawiać się tam na randki. A to wcale nie jest jeszcze najbardziej zaskakujące. Okazuje się bowiem, że niemal dwie trzecie osób korzystających z aplikacji jest już w stałym związku

Jak działa Tinder? Korzystanie z niego jest banalnie proste

Tinder został założony w 2012 roku i szybko zaczął cieszyć się zainteresowaniem randkowiczów na całym świecie. Szacuje się, że obecnie korzysta z niego około 75 milionów użytkowników. 

Jak działa Tinder? Otóż najpierw dokonujemy tam rejestracji i określamy swoje preferencje co do wieku, odległości i płci interesujących nas osób. Na tej podstawie algorytm proponuje nam użytkowników, których profile wyświetlają się kolejno na ekranie. 

Jeżeli dany "kandydat" wydaje nam się interesujący, to przesuwamy go palcem w prawo, a jeśli nie - w lewo (tzw. "swipe"). Gdy osoba, którą chcemy poznać, również będzie miała na to ochotę, aplikacja połączy nas, dając możliwość rozmowy poprzez czat. Reszta zależy już jedynie od woli obu stron. 

Czego ludzie szukają na Tinderze? Wcale nie randek i stałych związków

Międzynarodowa grupa psychologów przeprowadziła badanie na grupie niemal 1400 kobiet i mężczyzn w wieku od 18 do 74 lat korzystających regularnie z Tindera. Celem było określenie najistotniejszych czynników wpływających na znalezienie tam partnera, a także samego poziomu zadowolenia użytkowników platformy. 

Ankietowanych zapytano m.in. o powody korzystania z platformy, ilość dopasowań oraz randek, na które się wybrali. A gdy raport opublikowano w czerwcowym numerze pisma "Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking", wnioski okazały się naprawdę zaskakujące. Połowa respondentów stwierdziła bowiem, że na Tinderze nie szukają partnera. Aż dwie trzecie użytkowników odpowiedziało zaś, że byli w związku (także małżeńskim) w okresie, gdy korzystali z aplikacji.

Tylko, dlaczego ludzie w stałych relacjach decydują się korzystając z Tindera i innych aplikacji randkowych? Z badań wynika, że większości wcale nie chodzi o możliwość "skoku w bok". 

  • Wiele osób zaczęło traktować platformę na równi z innymi mediami społecznościowymi
  • Będąc na Tinderze, mają poczucie podtrzymania kontaktu z innymi osobami
  • Kolejne "dopasowania" na liście dodają im pewności siebie
  • Korzystanie z Tindera to dla nich po prostu dobra rozrywka

Tinder poszedł w złym kierunku? "Ludzie czują się oszukani"

Badania pokazują, że satysfakcja z aplikacji randkowych rośnie, o ile używa się ich zgodnie z podstawowym przeznaczeniem - stworzenia satysfakcjonującej relacji z drugim człowiekiem. Tinderem rozczarowani mogą być zaś zwłaszcza nowy użytkownicy, którzy podczas rejestracji wierzą, że mogą znaleźć tam miłość, a później okazuje się, że wcale nie jest to takie łatwe. 

Czy Tinder poszedł w złym kierunku? Tego nie można jednoznacznie stwierdzić. Osoby w związkach, które korzystają z aplikacji randkowych, na pewno nie zachowują się uczciwie wobec partnera oraz osób, z którymi sparował je algorytm aplikacji. Stopniowo mogą nabierać również przekonania, że potencjalne "nowe opcje" nie są bardziej kuszące od pozostania w obecnej relacji. Przecież nie od dziś wiadomo, że  "trawa zawsze wydaje się zieleńsza po drugiej stronie". 


Zobacz też:

W PRL-u używała go każda kobieta. Sekret gładkiej skóry za mniej niż 5 złotych

To imię pochodzi ze Skandynawii i kiedyś było bardzo popularne. Dziś powoli zanika

Nie tylko do ciasta. Rozgnieć widelcem i nałóż na twarz, a cera ci podziękuje

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: związek