We Wszystkich Świętych często trzeba odwiedzić wiele cmentarzy, a czasu jest niewiele. Do tego 1 i 2 listopada alejki są zatłoczone, a znalezienie miejsca parkingowego bywa nie lada wyzwaniem. W chłodny, wietrzny wieczór dochodzi jeszcze problem z zapaleniem zniczy, zwłaszcza gdy z zimna trzęsą się ręce.
Na szczęście istnieje sprytny trik z makaronem spaghetti, który pozwala szybko zapalić knot bez siłowania się ze zniczem nad nagrobkiem, otwiera się w nowym oknie.
1 listopada zabierz spaghetti na cmentarz. Dzięki temu znicze zapalisz znacznie szybciej
Zastanawiasz się, po co zabierać makaron spaghetti na cmentarz zamiast tradycyjnych zapałek? Też byłam zdziwiona, jak można o tym pomyśleć, zanim znajoma nie wytłumaczyła mi, na czym polega ten sprytny trik.
Surowe spaghetti to alternatywa dla długich zapałek, które niełatwo teraz dostać, bo przed 1 listopada wyprzedają się w sklepach jak świeże bułeczki. Działają na podobnej zasadzie.
Surowe spaghetti jest cienkie i długie, dlatego można nim bez problemu dotrzeć do knota na dnie wysokiego znicza w kilka sekund, z czym krótka zapałka może mieć spore problemy. Nie warto przejmować się dziwnymi spojrzeniami, skoro dzięki temu można zmniejszyć ryzyko poparzenia palców i oszczędzić czas.
Zobacz także: W sezonie grzewczym kładę to obok kaloryfera. Problem z suchym powietrzem znika, otwiera się w nowym oknie
Jak zapalić znicz za pomocą makaronu spaghetti? To banalnie proste
Zapalenie znicza makaronem spaghetti nie jest wcale trudne. Wręcz przeciwnie. Złap pewnie makaron, przyłóż do niego zapalniczkę dokładnie tak samo jak do zwyczajnej sklepowej zapałki.
W tym triku jest więcej sensu, niż może się wydawać, bo makaron (z mąki i wody) nie pęka od razu i nie kopci się z uwagi na brak kleju, atramentu czy tłuszczu.
Pali się wolno, a jego płomień jest stabilny, więc na spokojnie uda ci się nim zapalić wkład w zniczu, a może nawet dwa.


