Korzystasz z kas samoobsługowych w supermarketach? Prawniczka ostrzega, możesz mieć kłopoty
Kasy samoobsługowe to coraz częstszy widok w polskich sklepach. Wręcz można pokusić się o stwierdzenie, że rzadko w który obiekt handlowy nie decyduje się na wdrożenie takiego rozwiązania. Sprawdź, jakie zagrożenia czyhają na klientów, którzy zdecydują się skorzystać w sklepie właśnie z kas samoobsługowych.
W Polsce pierwsze kasy samoobsługowe pojawiły się... 17 lat temu. Przez ten czas ich popularność wzrosła, ale nie zdominowały naszych sklepów. Czy to możliwe, że przyczyną są potencjalne problemy z prawem?
W marcu aplikacja "Moja Gazetka" przeprowadziła ankietę wśród swoich użytkowników. Na pytanie "Czego potrzebujesz, aby zakupy były dla Ciebie komfortowe?" ponad 37 proc. ankietowanych udzieliło odpowiedzi "kasy samoobsługowe". Opcję "otwarte kasy tradycyjne" wybrało 30,4 proc., a "funkcja scan&go" — 7,3 proc. Jak widać, nie jest to kluczowy czynnik, ale na pewno sklepy muszą się liczyć z taką grupą potencjalnych klientów.
W dyskusjach na temat sposobu kasowania zakupów nadal przeważa pogląd, że korzystanie z kas samoobsługowych odbiera pracę kasjerom. Ważne jest również to, jak klienci czują się traktowani. Wielu z nich idąc do zwykłej kasy, czuje się potraktowana lepiej. Z kolei częściej kasy samoobsługowe wybierają młodsi klienci, którzy cenią szybkość robienia zakupów, a także niezależność.
W większości sklepów korzystanie z kas samoobsługowych wiąże się z koniecznością płatności kartą lub elektronicznie. Wynika to z faktu, że instalacja modułów odpowiadających za przyjmowanie, liczenie i ewentualne wydawanie gotówki jest nie tylko droższa, ale są one także bardziej awaryjne. W takich sytuacjach główna funkcja kasy może przez dłuższy okres być niedostępna dla klientów.
Przeprowadzone pod koniec zeszłego roku przez firmę PolCard badania wskazują, że 70 proc. Polaków przynajmniej raz w tygodniu płaci bezgotówkowo. Dlaczego w takim razie w większości sklepów nie są one oblegane przez klientów? Powodem może być również fakt, że w niektórych przypadkach korzystanie z kas samoobsługowych może wiązać się z konsekwencjami karnymi. Nawet więzieniem.
Filmik na ten temat opublikowała na TikToku użytkowniczka o nicku ldbglawyer. Wskazuje ona na jedną z pozoru błahą rzecz, która może się wydarzyć w trakcie kasowania produktów, a mianowicie pomyłkę. Wystarczy, że zamiast pozycji "chleb zwykły" wybierzemy "chleb pszenno-żytni" (lub odwrotnie), bądź zapomnimy, że kasowane przez nas pomidory są premium.
Gdy taka sytuacja zdarzy się w normalnej kasie, będzie to wina kasjera. To jego zadaniem w takim przypadku jest zidentyfikować produkt i odpowiednio go skasować. Również kasjer będzie ponosił ewentualną odpowiedzialność przed pracodawcą. Co w przypadku, gdy pomyłka zdarzy się nam, czyli klientowi? Wtedy nie jest już tak różowo.
Klient, który pomyli produkty podczas kasowania ich w kasie samoobsługowej, jest postrzegany tak, jakby dopuścił się... kradzieży. Personel sklepu musi w takim przypadku zawiadomić Policję, a nam grozi grzywna, areszt, a nawet pozbawienie wolności. Warto również pamiętać, że wszystkie kasy samoobsługowe są monitorowane, więc sklep nie będzie miał problemów z udowodnieniem, że to my robiliśmy zakupy i dopuściliśmy się przestępstwa.
Zobacz też:
"Napój bogów" smakuje niebiańsko i obniża cholesterol. Samo zdrowie, a Polacy go unikają
Zamiast wyrzucać do kosza, zrób z nich syrop na przeziębienie. Na zimę będzie, jak znalazł
Zamszowe buty czyść tylko w ten sposób. Usuniesz brud i nie uszkodzisz materiału