Spis treści:
- Sklepowy płyn nie zawsze służy tkaninom. Najszybciej widać to po ręcznikach
- Domowy płyn do płukania z kwaskiem cytrynowym. Przepis jest prosty
- Jak używać domowego płynu, żeby pranie było miękkie i nie straciło chłonności?
Sklepowy płyn nie zawsze służy tkaninom. Najszybciej widać to po ręcznikach
Gotowe płyny do płukania dają szybki efekt: ubrania są miękkie, pachnące i łatwiejsze do prasowania. Przy regularnym stosowaniu mogą jednak zostawiać na włóknach cienką warstwę, przez którą niektóre materiały gorzej chłoną wodę. Najłatwiej zauważyć to na ręcznikach, ścierkach kuchennych i odzieży sportowej. Niby są przyjemniejsze w dotyku, ale po kąpieli słabiej osuszają skórę, a koszulki szybciej tracą swoją przewiewność.
Z tego względu domowy płyn do płukania warto potraktować nie jako modę, ale jako praktyczny sposób na codzienne pranie. Nie chodzi o to, żeby ubrania pachniały z daleka, tylko żeby były miękkie, świeże i nieobciążone nadmiarem środków zmiękczających. Taka mieszanka sprawdzi się zwłaszcza wtedy, gdy pierzemy często używane rzeczy.
Nad zapachem mamy pełną kontrolę. Zamiast jednej intensywnej kompozycji z drogerii można wybrać delikatną lawendę, cytrusową bergamotkę, eukaliptus, miętę lub bardziej miękkie, kwiatowe nuty. Aromat będzie subtelniejszy niż w sklepowym płynie, ale dla wielu osób właśnie to jest największą zaletą.
Domowy płyn do płukania z kwaskiem cytrynowym. Przepis jest prosty
Do przygotowania domowego płynu do płukania potrzebne są tylko trzy składniki:
- 0,5 l przegotowanej, destylowanej albo dobrze przefiltrowanej wody,
- 1 łyżeczka kwasku cytrynowego,
- 1 łyżeczka wybranego olejku eterycznego.
Wodę wlewam do czystej butelki, dodaję kwasek cytrynowy i olejek, a następnie całość dokładnie mieszam. Do przechowywania najlepiej nadaje się szkło. Pojemnik z grubego tworzywa też się sprawdzi, natomiast cienki plastik może przejąć aromat olejków.
Kwasek cytrynowy pomaga ograniczyć szorstkość tkanin, ponieważ łagodnie zmiękcza wodę i wspiera wypłukiwanie resztek detergentu. Warto go stosować, gdy woda jest twarda, a ubrania po praniu robią się sztywne mimo używania dobrego proszku lub żelu. Olejek eteryczny odpowiada za zapach, ale z jego ilością nie powinniśmy przesadzać. Większa porcja nie poprawi działania płynu, za to może zostawić zbyt intensywną woń albo obciążyć delikatniejsze materiały.
Świeży, "czysty" efekt uzyskamy, stosując nuty cytrynowe, bergamotkowe, eukaliptusowe i lawendowe. Do pościeli pasują spokojniejsze aromaty, m.in. lawenda czy rumianek, a do ręczników i ścierek - zapachy lekkie, cytrusowe i ziołowe. Olejki można też łączyć, ale najlepiej zacząć od jednej kompozycji i sprawdzić, jak zachowuje się na praniu.
Jak używać domowego płynu, żeby pranie było miękkie i nie straciło chłonności?
Domowy płyn wlewam do tej samej przegródki w pralce, do której zwykle trafia płyn do płukania. Ilość odmierzam zakrętką po starym opakowaniu, używając podobnej porcji jak przy gotowym produkcie. Przed każdym użyciem butelką trzeba energicznie wstrząsnąć. Olejek eteryczny nie miesza się z wodą trwale, dlatego po odstawieniu może zebrać się na powierzchni.
Taki płyn najlepiej sprawdza się do prania koszulek, pościeli, piżam, bawełnianych bluzek i tekstyliów domowych. Przy ręcznikach warto używać go oszczędnie - wtedy nadal będą dobrze chłonęły wodę. Szorstkość ręczników po praniu często wynika nie z braku płynu, lecz z nadmiaru detergentu, zbyt pełnego bębna albo twardej wody.
Domowy płyn nie zostawi na ubraniach tak mocnego aromatu jak sklepowy koncentrat. Ma odświeżyć tkaniny, lekko je zmiękczyć i nadać im delikatny aromat. To dobre rozwiązanie dla osób, które lubią prostsze składy, chcą ograniczyć wydatki i wolą same decydować, czym pachnie ich pranie. Gdy jedna kompozycja się znudzi, wystarczy zmienić olejek - bez kupowania kolejnej dużej butelki płynu.




