Jak powstaje zorza polarna?
Zorza polarna, otwiera się w nowym oknie to podniebny spektakl, który odbywa się w ziemskiej atmosferze, ale wszystko zaczyna się znacznie dalej, bo na powierzchni Słońca. Co jakiś czas dochodzi na niej do tzw. koronalnych wyrzutów masy, nagłych i często bardzo intensywnych zjawisk, w wyniku których w przestrzeń kosmiczną trafiają ogromne ilości naładowanych cząsteczek.
Po wyrwaniu się z grawitacyjnych objęć gwiazdy mkną przez nasz układ, a część z nich wpada do atmosfery naszej planety, która jak wiemy, składa się z różnych gazów. Kolorowe pasma znane jako zorze polarne to nic innego, jak widoczne efekty wniknięcia wiatru słonecznego w gazową powłokę Ziemi i zderzania się naładowanych cząsteczek z różnymi pierwiastkami – helem, azotem, tlenem czy wodorem.
Co ciekawe, samo zjawisko zorzy polarnej, otwiera się w nowym oknie nie występuje tylko i wyłącznie na naszej planecie. Astronomowie zaobserwowali je także na Jowiszu czy Saturnie.
Zorze polarne pojawiają się także na Uranie, ale gdyby udało nam się na nim wylądować to i tak nie moglibyśmy ich podziwiać, bo zachodzą w spektrum światła podczerwonego, niewidocznego dla ludzkich oczu.
Oczywiście takie lądowanie jest czysto hipotetyczne. Nie chodzi nawet o to, że brakuje nam technicznych możliwości. To Uranowi brakuje stałego gruntu – planeta jest zaliczana do gazowych olbrzymów, co oznacza, że wierzchnie warstwy planety nie są jak w wypadku Ziemi skalnym płaszczem, tylko setkami kilometrów krążącego wokół jądra gazu (a i to w pewnym uproszczeniu).
Od czego zależy kolor zorzy polarnej?
Kolor zorzy polarnej zależy od kilku czynników. Kluczową rolę odgrywa obecność tlenu, azotu, wodoru i innych pierwiastków w atmosferze.
Na przykład zorza przybiera czerwone i purpurowe barwy, kiedy strumienie naładowanych cząstek spotykają na drodze azot. Kolejnym czynnikiem, powiązanym ze składem chemicznym poszczególnych warstw atmosfery jest wysokość, na której zachodzi to fascynujące zjawisko.
Czytaj także: Tak powstają gwiazdy. Ale dlaczego świecą?, otwiera się w nowym oknie
Zdjęcia zórz polarnych często ukazują też zielone i żółte odcienie, co jest rezultatem dużej koncentracji cząsteczek tlenu. Jeśli natomiast zorza przybiera odcienie fioletowe, granatowe, a nawet jaskrawoniebieskie, to wskazuje na obecność lżejszych atomów, takich jak wodór i hel. Ostatecznie, to kombinacja tych czynników nadaje zorzy polarnej różnorodne barwy.
Zorza polarna w Polsce – gdzie pojawia się najczęściej?
Przy obserwacji zorzy polarnej obowiązuje jedna, żelazna zasada – im dalej na północ, tym lepiej. Z tego powodu największe prawdopodobieństwo ujrzenia aurora borealis na własne oczy daje pobyt nad morzem, np. w okolicach Łeby czy Białogóry. Widoki mogą nie być równie spektakularne jak za kołem podbiegunowym, jednak często wcale nie odstają od nich prawie wcale.
Ubiegły rok pokazał, otwiera się w nowym oknie, że zorze polarne mogą też zobaczyć mieszkańcy południowych krańców naszego kraju. Na początku listopada niebo rozgorzało nad Krakowem i Wrocławiem. Zjawisko było świetnie widoczne jeszcze dalej – tego samego dnia w sieci pojawiały się równie ekscytujące obrazki z położonej znacznie "niżej" Bułgarii czy Chorwacji.
Najlepszy czas do obserwacji przypada na miesiące zimowe – od września do początku marca. Wynika to z prostej przyczyny, Słońce jest wtedy na niebie krócej i niżej. Jednocześnie, po zachodzie jest głębiej schowane pod horyzontem (przynajmniej dla obserwatora na półkuli północnej). Dzięki temu niebo w zimie jest po prostu ciemniejsze i jednocześnie bardziej przyjazne dla obserwacji zjawisk takich jak zorza polarna. Jedyny kłopot to zachmurzenie, które w "ciemniejszych miesiącach" jest zwykle znacznie częstsze niż w lecie.


