Reklama
Reklama

​Mówią, że to najbardziej przereklamowane atrakcje w Europie. Nie warto ich odwiedzać

Nie każda słynna atrakcja gwarantuje zachwyt i piękne wspomnienia. Coraz więcej turystów wraca z popularnych miejsc rozczarowanych tłumami, cenami i tym, że "na zdjęciach wyglądało to lepiej". Brytyjski dziennik "Daily Telegraph" wskazał europejskie atrakcje, które w 2026 roku mogą bardziej zirytować niż oczarować.

Planując wakacje, często kierujemy się listami "must see", nie zastanawiając się, czy dana atrakcja rzeczywiście jest warta czasu i pieniędzy. Tymczasem najnowszy antyranking przereklamowanych miejsc pokazuje, że sława bywa złudna.

Antyranking przereklamowanych atrakcji. Co znalazło się na liście?

Dziennik "Daily Telegraph" przygotował zestawienie europejskich atrakcji, które, mimo ogromnej popularności, regularnie rozczarowują turystów. Powody są podobne: ścisk, długie kolejki, wysokie ceny i wrażenie, że magia znana z przewodników po prostu nie istnieje. W rankingu znalazły się zarówno kultowe symbole miast, jak i doświadczenia, które miały być romantyczne, a kończą się frustracją.

Sprawdź również: Jeśli all inclusive, to już nie w Egipcie. Coraz więcej osób wybiera ten kierunek

Balkon Julii w Weronie. Legenda, która nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością

Na pierwszym miejscu listy znalazł się balkon Julii w Weronie. To jedno z najbardziej obleganych miejsc we Włoszech, choć, jak przypominają autorzy rankingu, cała historia ma niewiele wspólnego z faktami. Balkon został dobudowany dopiero w XX wieku, a Szekspir nigdy nie odwiedził Werony. Tłumy turystów, płatny wstęp i pośpieszne zdjęcia sprawiają, że romantyczna wizja szybko pryska. Dla wielu odwiedzających to przykład atrakcji, która żyje głównie dzięki marketingowi.

Manneken Pis w Brukseli. Symbol miasta... który łatwo przeoczyć

Brukselski Manneken Pis to kolejny punkt, który często budzi zdziwienie. Miniaturowa figurka sikającego chłopca jest znacznie mniejsza, niż spodziewają się turyści. Gdyby nie tłum wokół, wielu mogłoby ją zwyczajnie ominąć. Autorzy rankingu podkreślają, że oczekiwania są tu zupełnie nieproporcjonalne do rzeczywistości. Zwłaszcza jeśli ktoś przyjeżdża tylko po to, by zobaczyć ten jeden obiekt.

Leicester Square w Londynie. Turystyczna pułapka w centrum miasta

Kojarzony z londyńskim West Endem i wielkimi premierami filmowymi Leicester Square, według rankingu jest jednym z najbardziej przereklamowanych placów w Europie. Zamiast klimatu wielkiego miasta czekają tu drogie restauracje, agresywny handel i chaos. Dla turystów szukających autentycznego Londynu znacznie lepszym wyborem mają być mniej oczywiste dzielnice, oddalone od głównych szlaków.

Sprawdź również: Ta grecka wyspa będzie hitem 2026 roku. Tania, piękna i bez tłumów

Mała Syrenka w Kopenhadze. Mała figurka, wielkie rozczarowanie

Pomnik Małej Syrenki od lat pojawia się w podobnych zestawieniach. Figura jest niewielka, stoi w dość surowym otoczeniu portowym i często ogląda się ją z daleka, w pośpiechu, wysiadając z autokaru. Wielu turystów przyznaje, że to jedna z tych atrakcji, które bardziej "wypada zaliczyć", niż naprawdę zapadają w pamięć.

Mona Lisa w Luwrze. Arcydzieło oglądane przez ekran telefonu

Choć Luwr to jedno z najważniejszych muzeów świata, sam kontakt z najsłynniejszym obrazem globu bywa frustrujący. Mona Lisa oglądana jest zza barierek, w tłumie, często przez ekrany smartfonów innych zwiedzających. Zamiast chwili kontemplacji sztuki, turyści dostają kilkadziesiąt sekund w hałasie i ścisku, co dla wielu staje się sporym rozczarowaniem.

Sprawdź również: Taniej niż we Włoszech i Chorwacji, a równie ciepło. Już teraz zaplanuj tu urlop

Gondola w Wenecji. Romantyzm za 90 euro?

Rejs gondolą po Wenecji to marzenie wielu osób, ale w praktyce często wygląda inaczej niż w wyobrażeniach. Wysoka cena, korki na kanałach i hałas sprawiają, że romantyczny klimat szybko znika. Według rankingu to przykład atrakcji, która bardziej obciąża budżet niż dostarcza wyjątkowych emocji.

Czy warto omijać te miejsca w 2026 roku?

Antyranking nie oznacza, że miasta takie jak Paryż, Wenecja czy Londyn nie są warte odwiedzenia. Wręcz przeciwnie, bo eksperci podkreślają, że kluczem jest wybór mniej oczywistych atrakcji i zejście z utartych szlaków. Jeśli planujesz podróż w 2026 roku, warto zastanowić się, czy na pewno chcesz stać w długiej kolejce do "obowiązkowego" punktu, czy może lepiej odkryć miejsca, które nie trafiły jeszcze na masową listę turystycznych hitów. To właśnie one często dają najwięcej satysfakcji i sprawiają, że z wakacji wraca się naprawdę zadowolonym.

Zobacz też:

To najlepsze miejsce na sanki w regionie. Koniecznie wybierz się z dziećmi

W tym uzdrowisku przy granicy wypoczniesz bez tłumów. Mnóstwo zabiegów i atrakcje

Nazywają ją "polską Szwajcarią" Leży rzut beretem od Krakowa, a zimą wygląda obłędnie

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: turystyka | wakacje