Kiedyś początek września nie kojarzył się z rozpoczęciem roku szkolnego, a z burakami i obserwacją nieba. Na co zwracali uwagę nasi przodkowie na przełomie lata i jesieni? Te przesądy dziś mogą wydawać się trochę głupie, ale nasze prababki traktowały je naprawdę poważnie.
Stary przesąd z burakiem. Przodkowie wierzyli, że zapewni zdrowie na kolejne miesiące
Dla naszych prababek 1 września był ważnym dniem. Zgodnie ze starym przesądem przypominanym coraz częściej przez portale lifestylowe należało wtedy wykopać i ugotować buraki, aby symbolicznie zapewnić sobie zdrowie na kolejne miesiące. To było bardzo istotne.
Przygotowywano je bowiem z myślą o ochronie domowników przed jesiennym osłabieniem. Według dawnych wierzeń ten prosty rytuał miał zapewnić siłę aż do zimy. Im więcej jedzenia przygotowano, tym większy dostatek i więcej sił mieli mieć domownicy w chłodne dni.
Zobacz również: Podobno przyciągają pieniądze. Wystarczy, że powiesisz je na lodówce
Nie tylko buraki. Na początku września uważnie obserwowano również niebo
Poza przygotowywaniem buraków na początku września uważnie obserwowano również niebo. Przyglądano mu się, chcąc w ten sposób odgadnąć, jaka będzie pogoda jesienią. To jeden z ciekawszych wrześniowych przesądów.
Jeśli zachód słońca miał jasnoróżowy kolor, oznaczało to, że czeka nas jeszcze wiele ciepłych i słonecznych dni. Bezbarwne, szarawe niebo wróżyło zaś nadejście chłodniejszej pogody.


