Reklama
Reklama

​Wypłaty w tej branży to 9 tys. zł "na rękę". Ogłoszeń pełno, chętnych brak

Ogłoszenia rekrutacyjne kuszą stawkami sięgającymi nawet kilkunastu tysięcy złotych "na rękę", a mimo to firmy w całej Polsce alarmują: pracowników dramatycznie brakuje. Dlaczego pensja rzędu 9 tys. zł netto przestała wystarczać, by przyciągnąć chętnych do tej pracy?

Transport drogowy to jeden z filarów polskiej gospodarki, ale dziś coraz wyraźniej widać, że system zaczyna się chwiać. Problemem nie są już tylko pieniądze, lecz także warunki pracy i brak zaplecza infrastrukturalnego.

9 tys. zł “na rękę". Tyle najczęściej zarabia kierowca ciężarówki

Z danych zawartych w "Raporcie o zarobkach kierowców zawodowych 2025" wynika, że mediana wynagrodzeń w tej branży wyniosła w ubiegłym roku około 9 tys. zł netto. Oznacza to, że połowa kierowców zarabiała mniej, a połowa więcej od tej kwoty. Wyższe stawki częściej oferują duże przedsiębiorstwa transportowe. W firmach zatrudniających ponad 250 osób mediana sięgała już 10 tys. zł "na rękę". Różnice widać także w zależności od rynku pracy. Kierowcy zatrudnieni w zagranicznych, zwłaszcza niemieckich firmach, mogą liczyć na zarobki wyższe średnio o około 20 proc. w porównaniu do polskich realiów.

Sprawdź również: Prawie 100 tys. zł kary. Wystarczy, że zapomnisz o opłacie w ciągu 2 tygodni

Trasy mają znaczenie. Im dalej, tym lepiej płatne

Na wysokość pensji ogromny wpływ ma charakter wykonywanych przewozów. Transport krajowy to zwykle stawki rzędu 5-8 tys. zł netto miesięcznie. W przewozach międzynarodowych standardem jest 8-10 tys. zł, a na trasach pozaunijnych wynagrodzenia rosną nawet o kilkanaście procent. Najlepiej opłacane są jednak tzw. transporty specjalistyczne. Przewóz paliw, chemikaliów, ładunków ponadgabarytowych czy sprzętu wojskowego pozwala zarobić od 15 do nawet 17 tys. zł netto miesięcznie. To jednak praca wymagająca dodatkowych uprawnień, doświadczenia i dużej odporności na stres.

Sprawdź również: Często korzystasz z airfryera? Sprawdziliśmy, ile prądu zużywa

Pensje rosną wolno, a część kierowców zarabia mniej niż rok temu

Choć kwoty mogą robić wrażenie, tempo wzrostu wynagrodzeń w transporcie pozostawia wiele do życzenia. W ubiegłym roku większość podwyżek nie przekroczyła 10 proc., a tylko nieliczni kierowcy mogli mówić o wzroście zarobków powyżej 20 proc. Co więcej, zauważalna grupa pracowników przyznaje, że dziś zarabia mniej niż jeszcze rok wcześniej. To jeden z powodów narastającej frustracji w środowisku. Wielu kierowców podkreśla, że przy takiej odpowiedzialności i obciążeniu psychicznym obecne stawki przestają być atrakcyjne.

Brakuje nawet 200 tys. kierowców. Same podwyżki nie wystarczą

Szacuje się, że na polskim rynku brakuje od 100 do 200 tys. kierowców zawodowych. Eksperci zgodnie podkreślają, że problemu nie da się rozwiązać wyłącznie poprzez dalsze podnoszenie płac. Kluczowe są inwestycje w infrastrukturę: parkingi, miejsca odpoczynku i zaplecze sanitarne przy głównych trasach. Bez realnej poprawy warunków pracy coraz więcej osób będzie rezygnować z zawodu, a skutki tego odczuje nie tylko branża transportowa, lecz cała gospodarka.

Zobacz też:

Nie masz wyższego wykształcenia? W tych zawodach zarobisz więcej, niż w biurze

Wyższa emerytura w marcu? Ci seniorzy mogą liczyć na większe przelewy

Nie zapomnij o rozliczeniu ze skarbówką. Twój e-PIT będzie dostępny od tego dnia

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pieniądze | zarobki | praca