W PRL-u miał je każdy. Dziś kosztują małą fortunę
Masz w domu serwis do herbaty z PRL-u, który irytuje cię swoim widokiem? Nie wyrzucaj go pod żadnym pozorem. Jeśli nie chcesz, aby przez kolejne lata kurzył się, stojąc w gablocie, spróbuj na nim zarobić. To możliwe, jeśli trafisz na kolekcjonera, bo za niektóre, rzadkie zestawy porcelany sprzed lat koneserzy są w stanie zaoferować małą fortunę.
Porcelana z PRL-u wraca do łask, a najlepszym dowodem na to są internetowe aukcje i ogłoszenia kolekcjonerów. Aktualnie poszukują oni zwłaszcza rzadkich zestawów do herbaty, które są uznawane za jedne z najcenniejszych przedmiotów poprzedniej epoki.
Oczywiście nie wszystkie filiżanki czy talerze cieszą się równym zainteresowaniem. Te popularne są mniej pożądane, jednak na niektórych, unikatowych serwisach można czasami zarobić krocie. Przeszukaj więc dokładnie zakamarki mieszkania, bo może się okazać, że trzymasz w nim prawdziwy skarb.
Ceny serwisów do herbaty z czasów PRL w ostatnich latach mocno poszybowały w górę. Moda na nie powraca. Tak więc nawet jeśli jeszcze kilkanaście lat temu zalegały w kredensach i można je było kupić na tzw. pchlim targu za grosze, obecnie mogą być wiele warte.
Za niektóre, rzadko spotykane zestawy kolekcjonerzy są w stanie na starcie zaoferować cenę kilku tysięcy złotych. Wszystko zależy jednak od stanu, producenta i kompletności serwisu.
Standardowy zestaw podstawowy (dzbanek oraz kilka filiżanek) w dobrym stanie można sprzedać za 200-400 złotych, jednak już większe komplety dla 6-12 osób z lat 60-tych czy 70-tych można sprzedać za 500-1400 złotych.
Z kolei najcenniejsze unikatowe i kolekcjonerskie komplety z porcelany biją na aukcjach rekordy cenowe. Mogą kosztować nawet 5-15 tys. złotych. Za najdroższy serwis uważa się "Kulę z Ćmielowa", która jest ikoną polskiego stylu art déco (zaprojektowana została już w latach 30-tych, jednak zyskała dużą popularność w późniejszych latach).
To projekt autorstwa Bogdana Wendorfa, który zachwyca prostą formą, elegancją i ciekawą geometryczną formą (kulista bryła na masywnej podstawie). Na zestaw składa się: imbryk, filiżanki wraz ze spodkami oraz mlecznik.
Jak już wspomnieliśmy, to firma, stan i kompletność serwisu mają dla kolekcjonerów największe znaczenie. Te z Ćmielowa, Chodzieży czy Wałbrzycha, z charakterystycznym wzornictwem lub projektu znanych artystów są najbardziej pożądane.
Liczy się także brak uszkodzeń (zastawa nie powinna mieć wyszczerbień czy odbarwień). Dla wielu kupców kluczowa jest sygnatura producenta na spodzie. Bez niej łatwo podważyć autentyczność produktu.
Zobacz też:
Tyle kosztuje karnet narciarski w polskich górach. Ceny mogą zaskoczyć
Nie odśnieżasz chodnika przed domem? Mandat może uderzyć cię po kieszeni
O tyle wzrosną emerytury w 2026 r. ZUS ma dobre wieści dla seniorów