Reklama
Reklama

Nie wykorzystałeś urlopu za 2023? Tyle pieniędzy ci się należy

Pracownik nie może zrzec się urlopu, a niewykorzystane dni wolne przepadają dopiero po upływie 3 lat. Jeżeli wcześniej pożegnamy się z danym pracodawcą, a na naszym koncie wciąż widnieją zaległe dni urlopowe, ostatnie wynagrodzenie powinno zostać powiększone o ekwiwalent. Ile pieniędzy należy się z tego tytułu pracownikowi? Jak wyliczyć swój ekwiwalent za niewykorzystany urlop?

Do kiedy trzeba wykorzystać zaległy urlop?

Liczba przysługujących danemu pracownikowi dni urlopu zależy od jego łącznego stażu. Poniżej 10 lat jest to 20 dni, powyżej – 26. Do stażu pracy w tym kontekście wlicza się także czas edukacji:

  • do 3 lat – szkoła zasadnicza lub równorzędna zawodowa;
  • do 5 lat – średnia szkoła zawodowa;
  • 4 lata – szkoła średnia ogólnokształcąca;
  • 6 lat – szkoła policealna;
  • 8 lat – szkoła wyższa.

Pracownik nie może zrzec się swoich dni wolnych, rezygnacji z niego nie może też wymagać pracodawca. Ten ma jednak prawo odmówić udzielenia urlopu w danym terminie, co nie zmienia faktu, że w teorii pracownik powinien wykorzystać cały przysługujący urlop w danym roku. Jeżeli tak się nie stanie, powinniśmy wykorzystać zaległy urlop do 30 września roku następnego. Przełożony może nawet nakazać pracownikowi "wybranie urlopu" w wyznaczonym przez siebie terminie. Nie jest jednak tak, że w innej sytuacji dni wolne po prostu przepadną.

Istnieje przynajmniej kilka okoliczności, w których wykorzystanie pełnej puli jest niemożliwe – wtedy pracodawca musi wypłacić podwładnemu ekwiwalent za niewykorzystany urlop.

Ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Kiedy pracodawca zapłaci za zaległe dni wolne?

Wspomniane wyżej okoliczności, w których pracodawca musi wypłacić ekwiwalent za urlop to:

  • wygaśnięcie umowy bez jej przedłużenia;
  • rozwiązanie stosunku pracy.

Dodatkowy warunek to nieprzedawnienie się dni urlopowych. Zgodnie z prawem pracy te przepadają dopiero po upływie 3 lat! Straszenie pracodawców "przepadnięciem urlopu" po 30 września można więc włożyć między bajki – prawdziwym celem takiego działania jest uniknięcie wypłaty ekwiwalentu. Wielu woli przez kilka dni nie mieć pracownika, niż zapłacić mu więcej pieniędzy.

Nie ma jednej, konkretnej stawki, jaka należy się pracownikowi z tytułu ekwiwalentu. Ta zależy od miesięcznych zarobków pracownika podzielonych przez tzw. współczynnik ekwiwalentu.

Współczynnik to nic innego jak wszystkie dni pracujące w danym roku podzielone przez 12 (liczba miesięcy). W 2024 roku dla pracowników zatrudnionych na pełen etat wyniesie on 20,92. Skąd taka liczba?

Współczynnik ekwiwalentu. Ile pieniędzy należy się pracownikowi?

2024 jest rokiem przestępnym – w sumie 366 dni. Od tego odejmujemy wszystkie soboty (52), wszystkie niedziele (52) i wszystkie dni ustawowo wolne (11). W ten sposób otrzymujemy 251 dni. Po podzieleniu ich przez 12 otrzymujemy średnio 20,92 dni roboczych w ciągu miesiąca. Pracownicy zatrudnieni w mniejszym wymiarze czasowej muszą odpowiednio pomniejszyć swój współczynnik (15,69 dla trzech czwartych etatu, 10,46 dla połowy, 6,97 dla jednej trzeciej itd.).

Żeby wyliczyć ekwiwalent urlopowy dla naszych zarobków wystarczy podzielić miesięczne wynagrodzenie przez opisany powyżej współczynnik – tak otrzymamy pensję za jeden dzień naszej pracy. To właśnie poszukiwana przez nas kwota. 

Jeżeli masz zaległy urlop i spodziewasz się rychłego zakończenia współpracy z dotychczasowym pracodawcą, podziel swoje dochody przez 20,92, a potem pomnóż otrzymaną kwotę przez ilość niewykorzystanych dni wolnych. Voila – dokładnie tyle pieniędzy należy ci się z tytułu ekwiwalentu.

Zobacz też:

​Nawet 1500 zł na nowy rok szkolny. Wnioski trzeba złożyć w konkretnym terminie

Tyle dziś zapłacimy za truskawki. Ekspert wyjaśnia, czy ceny w końcu spadną

​Ostatni dzwonek, by dostać 5 tys. zł na dom jednorodzinny. Za miesiąc koniec zbierania wniosków

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pieniądze | praca