Niestety problem ubrań "pachnących szafą" jest dość powszechny, dlatego każda skuteczna metoda radzenia sobie z nim jest na wagę złota. Jedną z nich zaczerpnęłam od mojej mamy, dzięki której teraz chętnie sięgam po swoje ubrania w szafie. Pachną świeżo, nawet gdy leżą w niej przez dłuższy czas. Jak się okazuje, wystarczy włożyć do szafy jedną rzecz, którą w sklepie można kupić już za kilka złotych.
Skąd w szafie bierze się brzydki zapach? Nawet świeżo wyprane ubrania nie mają szans
Najczęściej w szafie przechowujemy wyprane ubrania, a i tak często nierzadko nieprzyjemnego zapachu. Powodów takiego stanu rzeczy może być kilka. Jednym z nich jest brak odpowiedniej cyrkulacji powierza, który sprzyja rozwojowi bakterii oraz pleśni, tworzących zapach stęchlizny.
Ponadto nadmiar wilgoci ma na to duży wpływ, ponieważ nawet niewielka ilość pochodząca z niedosuszonych ubrań szybko tworzy dobre warunki do powstawania stęchłego zapachu. Znaczenie mają również takie kwestie jak ponowne chowanie noszonych już ubrań. Już nawet delikatny zapach potu, perfum czy dymu w zamkniętej przestrzeni potęgują swoją woń.
Nie bez znaczenia jest również przepełnienie szafy, przez które ubrania są ściśnięte i powietrze nie ma jak między nimi krążyć. Podstawą jest więc odpowiednie ułożenie odzieży w szafie, zwracanie uwagi na dosuszenie prania oraz odpowiednią cyrkulację, ale nie tylko. Okazuje się, że niezwykle prosto zapewnić sobie szafę, z której wydobywa się świeży, nawet i ekskluzywny zapach.
Chcąc, aby ubrania w szafie pachniały przez długi czas, a ich wyciąganie było czystą przyjemnością, warto sięgnąć po sprawdzone sposoby, które w połączeniu z odpowiednią regulacją powietrza w szafie przyniosą zaskakujące i pięknie pachnące efekty.
Zobacz także: Tak przechowuję kurtki po sezonie. W szafie robi się nagle dużo miejsca
Sposoby na ładny zapach w szafie. Wystarczy sięgnąć po mydło
Wiele osób ochoczo sięga po saszetki zapachowe, które można kupić w wielu drogeriach bądź przygotować je samodzielnie w domu z suszonej lawendy lub płatków róż. To rozwiązanie, które nie tylko pachnie, ale i w wielu przypadkach odstrasza również niechciane mole. Częstym wyborem są również olejki eteryczne.
Moja mama stawia jednak zupełnie na coś innego i jak się okazuje, ten sprytny sposób znany był już nawet naszym babciom. Mowa o zwykłej kostce mydła, która stopniowo uwalnia zapach, dzięki czemu neutralizuje nieprzyjemne wonie, odświeża zamkniętą przestrzeń i przy tym delikatnie przenika w tkaniny.
Dzięki temu ubrania pachną świeżo, ale nie nachalnie. Kremowe mydło położone w szafie uwalnia aromat przez wiele tygodni, ale w taki sposób, że nie jest on intensywny ani duszący. Jeśli jednak zależy ci na mocniejszym efekcie, zamiast całej kostki mydła położonej na półce lub włożonej do szuflady, możesz postawić na jego rozdrobnione kawałki.
Najlepiej sprawdzą się mydła zapachowe o klasycznych nutach, takich jak lawenda, róża bądź jaśmin. Dobrym wyborem są również mydła marsylskie i mydła glicerynowe. Im prostszy skład i intensywniejszy zapach, tym bardziej wyczuwalny efekt w szafie. Połóż je w odpowiednim miejscu i ciesz się świeżością.



